Podróż w nurt tej samej rzeki

„Wielki Gatsby” Francis Scott Fitzgerald

Gatsby był wielki, bo potrafił wyśnić swoją przyszłość i okiełznać ją w postaci planu. Ci, którzy wiedzą dokąd i po co, wiedzą też najczęściej jak. Wspominam o tym także przy okazji niesamowitej podróży ku wolności Viktora Frankla. „Wielki Gatsby” to jednak powieść, fikcja, nie esej psychologiczny czy poradnik. Płynie z niej mądrość, którą można przyjąć za swą dobrą monetę. Ja ujęłabym ją w znaną frazę, można pewnie i powiedzieć, że wyświechtaną, z pewnością nadużywaną i tak samo często mylnie czytaną. Zaryzykowałabym jednak jej wykorzystanie:

 

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Lub ładniej:

Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki

 

I nie, nie chodzi o to, że jak już raz było się w związku z Y, to ten związek za jakiś czas wyląduje w korycie tej rzeki, o której mówił Heraklit. Nie. To nie tak. Heraklit ujął kiedyś rzeczywistość w dwa słowa: wszystko płynie. A skoro tak się dzieje, to niepodobna wstąpić do tej samej rzeki dwukrotnie – bo to, co rzeka symbolizuje już jest inne, odmienne, zmieniło się, nie ma tego takim, jakim było chwilę wcześniej. Dotyczy to także związków, co do których tak często sentencję tę odnosi się. I nieprawdą jest, że nie można związać (lub raczej jak chcieliby niektórzy: nie należy wiązać się) z tą samą osobą po raz drugi. Nie, po prostu ta osoba nie jest już wcale dokładnie tą samą osobą z chwili, gdy opuściła nasze życie. Zmieniła się, bo wszystko się zmienia, wszystko płynie.

Gatsby wyznawcą tej wizji nie był i z uporem maniaka szukał w nurcie zmieniającej się rzeczywistości stałego punktu, niezmienionej czasem miłości o twarzy pięknej i ustrojonej w modną fryzurę międzywojnia, a na imię jej było Stokrotka (choć oczywiście pozostańmy lepiej przy oryginalnym Daisy, by nie przepaść w sentymencie).

Historia Gatsby’ego jest zatem historią o lekkim duchu epoki, o próżnościach, o amerykańskim śnie, o szaleństwach młodości, o prohibicji i sporach pomiędzy tymi, którzy dorobili się sami a tymi, którzy pieniądze odziedziczyli wraz ze szlachetnością nazwiska, a zatem razem z dziedzictwem materialnym dzierżą też oręż pogardy dla dorobkiewiczów. Jest to historia o pieniądzach i może nawet daje ta historia (zbyt?) prostą odpowiedź na to, czy pieniądze są gwarantem szczęścia.

Ale mnie w historii Gatsby’ego uderza przede wszystkim wizja obsesji człowieka, który całą swoją teraźniejszość i wszystkie jej wysiłki (a dodać należy – ogromne wysiłki!) nakierowuje na przyszłość, która jest w gruncie rzeczy straconą przeszłością. Gatsby łapie się kurczowo cieni tego, co już dawno niebyłe, by z nich wymalować swoją niemożliwą do spełnienia przyszłość.

„Wielki Gatsby” to tragiczna historia o tym, jak wyobrażenia naszego życia, które snujemy i którym tak chętnie się poddajemy, niweczą realną szansę na wydarzenie się tego życia. Trzymamy się kurczowo przeszłości lub przyszłości, fascynacji, nieodwzajemnionego uczucia, niewyleczonego żalu, niezagojonej rany, niewypowiedzianych przez kogoś słów… – i z tego rezerwuaru czerpiemy, by tkać sobie nasze dni, żyjąc własnymi snami, karmiąc się niespełniającymi się rzeczywistościami i tym samym nie żyjąc już za życia, które się przecież nie dzieje lub dzieje się niezależnie od nas lecz i obok nas. Zerwanie z wyobrażeniami i wejście w nurt życia, zaakceptowanie tego, co nam się przydarza (choć niekoniecznie jest tym, co chcielibyśmy, by nam się przydarzało), to trudna i bolesna sztuka. Ale w życiu nie chodzi o to, by było przyjemnie, ale żeby to nasze życie było znaczące. Ale o tym więcej przy innej już okazji.

2 myśli na temat “Podróż w nurt tej samej rzeki

  1. To ja czekam na ten kolejny raz, bo mi się zdaje, że chodzi o to, żeby życie było przyjemne. I znaczące najlepiej też 🙂 A to nie jest tak, że znaczące jest zawsze?
    (w poniedziałek widzę mgr MB – przygotowuję umysł!)

    1. Kolejny raz jest w przygotowaniu, czyta się (że tak powiem 😉 będą odpowiedzi, które mam nadzieję, że cię zadowolą! (A przynajmniej będzie z czym polemizować 😉

Dodaj komentarz